Miały być doniesienia już jutro, a wyszło jak zwykle. No cóż, bywa.
Nietypowe zjawisko zaobserwowałam dzisiaj na facebooku, przewijając posty opublikowane przez znajome (tak znajome, nie znajomych). Pojawił się pewien łańcuszek, wiadomość taka jak każda inna, łańcuszek w sumie też - opublikuj to i wyraź poparcie dla tego czy tamtego i dołącz się tu i tam. Okej, ale o czym mówię - mam na myśli poniższą wiadomość:
Jeśli jesteś samotna, pytają o narzeczonego. Kiedy masz narzeczonego, pytają kiedy ślub. kiedy wychodzisz za mąż, pytają kiedy będą dzieci. kiedy już masz jedno, pytają kiedy braciszek. jeśli się rozwodzisz pytają dlaczego. Jeśli próbujesz zacząć żyć na nowo pytają dlaczego tak szybko. Ludziom nic nigdy nie będzie się podobać. Jeżeli jesteś dumna z tego, kim jesteś i gówno Cię obchodzi co ludzie o Tobie myślą, wklej to na Twoją ścianę, ponieważ możesz przeżyć swoje życie tylko raz :)
Wiele już takich wiadomości krążyło po fb ale ta ujęła mnie jakoś szczególnie - już kilka razy słyszałam pytanie "Kiedy ślub" a Ci co ślub wzięli - mówią że ciągle słyszą kiedy dzieci. Ja w tym momencie mówię nie. Jak mam ochotę mieszkać z tym czy tamtym, robić to czy tamto, jeść to a nie jeść tamtego, to tak właśnie zrobię. I tym wszystkim, życzliwym mniej lub bardziej, plotkarom, nudziarom i podniecającym się każdą sensacją niedojrzałym emocjonalnie małolatom mam ochotę powiedzieć "fuck off" prosto w twarz. I powiem, każdemu kto zada mi pytanie, co ja robię ze swoim życiem. Jest ono moje, każdy dzień należy do mnie i tak samo jak żaden dzień i żadna godzina już się nie powtórzy - mojego życia nikt mi nie powtórzy. I wiecie co? Idę to krzyknąć przez balkon, a co niech słyszą! I mam to w d***