sobota, 2 lipca 2011

zmiana wiatru

Postanowiłam... i nic tego nie zmieni, absolutnie i nieodwołalnie pisać bloga:
a) regularnie
b) o czymś a nie tak o wszystkim i o niczym (bo i po co)

Z obserwacji, rozmów, dyskursów i uprzejmości wymienianych za pośrednictwem komunikatorów (ostatnio prym wiedzie zawieszający się chat na fb) wywnioskowałam, że warto w sposób szeroki i przede wszystkim dostępny dla wszystkich przekazać historie które normalnym ludziom nie zdarzają się a w moim przypadku są na porządku dziennym. Ci którzy mnie znają wiedzą, że jak coś ma się przytrafić to zdarzy się akurat mnie, jak coś ma się wylać - to akurat na moje spodnie, jak coś się popsuje - to akurat w momencie kiedy ja tego używam.

Tak więc, żeby mieć gdzie dać upust swojej frustracji a przy okazji dostarczyć rozrywki znajomym i nieznajomym ogłaszam wszem i wobec iż przynajmniej 1 raz w tygodniu opiszę co mi sie przydarzyło. A jeżeli komuś z was przydarzy się coś egzotycznego - bez nazwisk ale też to opiszę (kiedyś, promiss) :)

Dzisiaj idę na wesele, więc jest szansa że się spóźnię/potknę/zgubię sukienkę/połamię obcas*

Pierwsze doniesienia - już jutro:)

CU

* niewłaściwe skreślić