sobota, 7 maja 2011

poniedziałek, 2 maja 2011

tam gdzie nas nie ma

Bardzo chciałabym mieszkać w Warszawie ale takiej, jaka jest 2 maja, 11 listopada i 15 czerwca. Cicho, pusto, przestronnie. na drugą stronę miasta przejeżdza się w 20 minut, na swiatłach nie czeka się dłuzej niż 2 minuty. Miasto marzeń, żyć i nie umierać tylko mieszkać. I jeździć w jedną i drugą stronę. I na rowerze. Nad Wisłem, Wałem Miedzeszyńskim. I oglądać odbijające się w wodzie swiatła tego kolorowego miasta.

Lepiej niż tutaj jest mi chyba tylko w domu. Czy to się kiedyś zmieni? Być może - za rok, kiedy na Euro zjedzie się tylu kibiców, że wyjazd komunikacja miejską do centrum stanie sie wyprawą na pół dnia. A może nie. A może wszyscy niewierni, wróżący  fusów i lotu ptaków będą zmuszeni odszczekać nasze nieprzygotowanie.

Tak czy inaczej, w Warszawie jest mi dobrze. Czy może być gdzieś lepiej? Zawsze dobrze tam gdzie nas nie ma.