piątek, 11 marca 2011

co jest a czego nie ma

Uwaga uwaga, teraz będzie rozwiniecie tytułu: trzy rzeczy które sa i trzy rzeczy których nie ma

JEST:
1. w miarę ładne słońce za oknem
2. buty, które chodziły mi po głowie od paru dni
3. kilka kilogramów tu i tam które doprowadziły mnie do stanu frustracji i detrerminacji w pozbyciu sie ich

NIE MA:
1. pracy
2. piędzy
3. czasu żeby pojechać na snowboard

Bez sensu. Niech już będzie wiosna.

czwartek, 10 marca 2011

nędznie

Dzień kobiet (albo Dzień naleśnika jak kto woli:)) minął jak co roku, z mniejszą lub większą ilością kwiatków, które stoją i pachną do dzisiaj. Dobrze ze nie jest to już goździk i rajstopy jak w czasach towarzysza Gierka.

Wieczór, 8 marca spędziłam wspólnie ze znajomymi (i Łukaszem :))w Teatrze Roma na musicalu Les Miserables, czy Nędznikach. Był to mój pierwszy raz z musicalem na żywo, gdyż do tej pory wszystkie formy widziałam w tv (Chicago, Upiór w operze). To co zobaczyłam na scenie Romy przeszło moje najśmielsze oczekiwania. To było coś cudownego! Światło, scenografia, dynamika akcji i przede wszystkim utwory które raz chwytały za serce a za chwilę bawiły do łez. Cud, miód i malina. Minusy? Drugi akt, który troche przegadany wlókł się jak flaki z olejem, powinien skończyć się na scenie batalii gdyż dalej nic atrakcyjnego nie oferował odbiorcom. Scena ślubu i odejścia ojca - do przewidzenia, tak więc można było się jej pozbyć z całości. Jednak jeżeli chodzi o całość - cudowne, cudowne i ja chcę jeszcze raz!

poniedziałek, 7 marca 2011

po co komu zootechnika

Dla tych którzy jeszcze nie słyszeli, nie wiedzą i nie mają bladego pojęcia co się dzieje na bożym świecie :) pragnę przekazać nowinę, iż od 28 lutego pełnoprawnie i z premedytacją mogę pisać trzy literki i stawiać po nich kropkę przed nazwiskiem. Tak, tak studia dobiegły końca, jestem inżynierem. :)

Przy tej okazji naszła mnie trochę smutna i przygnębiająca refleksja. Po co komu zootechnik/zootechniczka z piątką na dyplomie i aspiracjami do pracy w zawodzie?  Na rozmowach pytają dlaczego szukam pracy w PR a nie w sektorze rolno-zwierzęcym, w sektorze rolno - zwierzęcym - czemu tutaj jak studiuje PR a poza tym gdzie moje doświadczenie w tej branży? Oferty pracy? Kierownik fermy, przedstawiciel handlowy/ambasador marki/ promotor produktu (niepotrzebne skreślić) firm paszowych oraz ewentualnie ale to już na prawdę ewentualnie można zajać się robieniem doktoratu i badań na uczelni ale tylko w momencie gdy twoja średnia oscyluje w granicach 7.0.

Po co uczył się człowiek metod ilościowej oceny populacji? Dryfów genetycznych? Układania dawek? Analizy pasz? Wszystkich specjalistycznych hodowli? Po co wydawał pieniądze na ksero, kawę w bufecie i red bulle pite po nocy? I czego może oczekiwać od rynku pracy gdy już przed nazwiskiem będzie mógł wpisać sześć liter: mgr inż. ? Tego samego co teraz - etatu w tesco lub salad story. Bon appetit!